Piątek, 17:40. Miasto zostaje w samochodowym lusterku. Radio gra gdzieś w tle, kawa stygnie w kubku, a za szybą zaczynają pojawiać się jeziora, lasy i małe stacje benzynowe pachnące wakacjami sprzed lat. W bagażniku leżą składane krzesła, torba z jedzeniem i coś, bez czego coraz trudniej wyobrazić sobie weekendowy wyjazd - grill turystyczny. W tym miejscu zaczyna się przewaga nowoczesnych modeli gazowych nad klasycznym grillem węglowym. Nie trzeba szukać suchego drewna, rozpalać brykietu ani czekać pół godziny na temperaturę. Otwierasz pokrywę, wciskasz zapłon i po chwili na ruszcie skwierczy karkówka, stek albo świeżo złowiona ryba.
